Słowa z historią: Skąd wzięły się określenia, których używamy codziennie?
Język polski bywa fascynujący, przewrotny i pełen niespodzianek. Wielu z nas grając w Słówka czy szukając haseł w Krzyżówkach, trafia na wyrazy, których geneza potrafi mocno zaskoczyć. Skąd wzięły się słowa, nad którymi codziennie łamiemy sobie głowy? Przyjrzyjmy się trzem ciekawym przypadkom.
1. Atrament – płyn pełen czerni
Słowo „atrament” brzmi dostojnie i nieco tajemniczo. Jego korzenie sięgają łaciny, a dokładniej słowa atramentum, które pochodzi od przymiotnika ater (czarny, ponury). Starożytni Rzymianie określali tym mianem każdą ciemną substancję barwiącą. Z czasem nazwa przylgnęła wyłącznie do płynu służącego do pisania. Kiedy następnym razem natrafisz na to słowo w naszych grach słownych, wiesz już, że dosłownie oznacza ono po prostu „czernidło”.
2. Karygodne... czyli jakie?
Używamy tego słowa, gdy chcemy powiedzieć, że coś jest niedopuszczalne lub naganne. Ale co ma kara do... gody? Otóż staropolskie słowo gody wcale nie oznaczało wesela! Pierwotnie gody (od prasłowiańskiego godъ – czas, pora, rok) oznaczały czas ugodowy, święta lub wyznaczony termin. Z czasem pojęcie to ewoluowało, a „kara gód” pierwotnie odnosiła się do sądu lub wyroku wydawanego w wyznaczonym czasie. Język potrafi płatać figle!
3. Ciasno jak w... fiakrze?
Wiele potocznych zwrotów ma korzenie historyczne związane z transportem. W dawnych grach towarzyskich i łamigłówkach uwielbiamy bawić się skojarzeniami. Podobnie jest z etymologią – wiele słów codziennego użytku zawdzięczamy dawnym profesjom, które dziś już nie istnieją, a ich nazwy przetrwały w przenośniach.
Lubisz odkrywać znaczenia słów i testować swój zasób słownictwa? Rozwiązuj codzienne Słówka, zmierz się z Wisielcem albo poszukaj wyrazów w dynamicznych Wykreślankach.